Szukaj

Początki nigdy nie są łatwe.

Adam, 30 marzec 2020
Początki nigdy nie są łatwe.



Cześć
dzięki za odwiedziny. Z racji, że jest to pierwszy wpis postanowiłem rozwinąć nieco informacje zamieszczone w zakładce "Marka", tak na dobry początek:)
A jako, że ma być o początkach, które nie są łatwe zamieszczam poniżej treść z grudniowej akcji crowdfundingowej, która co prawda nie zakończyła się sukcesem ale była ciekawym doświadczeniem a i sama w sobie zawiera dość sporo informacji o samej marce jak i o autorze :) Poniżej zamieszczam również filmik nakręcony na potrzeby akcji, który odradzam oglądania osobom uczulonych na brak profesjonalizmu ;)


"Cześć, nazywam się Adam i pochodzę z Warszawie.Jako dziecko nie okazywałem żadnych oznak, które mogłyby wyróżnić mnie od pozostałych rówieśników. Na podwórku gdzie spędzałem wolne chwile, nie było placu zabaw a złomowisko, które bardzo pobudzało moją wyobraźnię, szczególnie będąc zaraz po porannym seansie powtórek MacGyvera i Drużyny A. Mama nie była zadowolona, gdy wciąż znosiłem masę śrubek, sprężyn i metalowych elementów niewiadomego pochodzenia. Na szczęście fascynacja złomem szybko przeminęła. Lata mijały a wraz z nimi coraz częściej towarzyszyła mi myśl: „co chciałbym w życiu robić?”. W głębi serca zawsze czułem, że mam tutaj jakiś cel do zrealizowania…Już od najmłodszych lat częścią mojego życia były zwierzęta. Zawsze w domu były obecne, począwszy od kanarka Maćka po kota Jamesa, który towarzyszył mi (a w zasadzie ja jemu!) od jego pierwszych momentów, gdy trafił do mnie jako kilkutygodniowy kociak. Niestety naszą wspólną przygodę zakończyła jego choroba 13 kwietnia tego roku, która niestety dała o sobie znać zbyt późno. Pozostała mi jedynie świadomość tego, że zrobiłem wszystko żeby go uratować. I ok, może przegrałem tą walkę, ale ile codziennie osób i ich pupili zmaga jest z podobną sytuacją. Część przypadków kończy się podobnie, ale jest ta druga połowa, gdy ze spokojem i szczęśliwi wracamy z naszym przyjacielem do domu, trzymając w ręku wyniki świadczące o jego wyzdrowieniu lub po prostu o tym, że kontrola nie wykazały oznak choroby. A co jeśli z różnych powodów zabieg lub badanie wychodzi poza nasze możliwości finansowe? Jeżeli nie stać nas na to, aby sprawdzić, co dolega naszemu psu, kotu czy szynszylowi? Jak każdy z nas dobrze wie, bywają takie chwile w życiu i czasem trudno o pomoc w takiej sytuacji. Dlatego chciałbym wyjść na przeciw takim okolicznościom. Moim odpowiedzią jest „Fundacja Zwierzęcego Funduszu Leczniczego”, której celem będzie dofinansowanie do wszelkich usług weterynaryjnych, począwszy od badań a na zabiegach i operacjach kończąc. Działania fundacji będą skierowane do osób w słabszej kondycji finansowej, których stan zdrowia podopiecznych będzie wymagał interwencji weterynaryjnej. Zdaję sobie sprawę, że jest to długa i kręta droga, ale od czegoś trzeba zacząć. Na tą chwilę przedstawiłem projekt kliku warszawskim lecznicom weterynaryjnym takim jak np. „ Lecznica na Tarczyńskiej”. W obu przypadkach spotkałem się z pełnym poparciem dla projektu. Są to miejsca gdzie do końca toczyła się walka o życie mojego przyjaciela Jamesa, dlatego postanowiłem do tych miejsc skierować swoje pierwsze kroki. Wciąż jestem pod wrażeniem kompetencji i wielkiej empatii personelu tych dwóch miejsc.
No dobrze, ale pewnie główne pytanie jakie teraz Wam nasuwa się na myśl to: skąd ten gość chce brać na to wszystko kasę?Otóż jeżeli dotarliście do tego miejsca to muszę Was rozczarować, bo to jeszcze nie koniec! Mam dla Was jeszcze jedną historię, która może i jest nieco inna od poprzedniej, ale za to stanowi nieodzowny element całej układanki.Nawiązując do początku mojej wypowiedzi. Zawsze czułem, że mam tu jakiś cel do zrealizowania… Zawsze też wiedziałem, że chcę stworzyć coś własnego. Długo zadawałem sobie pytanie, co mogłoby to być. Aż pewnego kwietniowego dnia przechadzając się po jednym ze stołecznych parków nastąpił przełom. Zrodziła się wtedy w mojej głowie myśl, początek wielkiej przygody, która nazywa się YANUSH! No to teraz czym jest ten YANUSH. YANUSH to globalna marka odzieżowa, która już na starcie zostawia w tyle całą zagraniczną konkurencje. Dlaczego ? -Bo jest w 100% polskim produktem tworzonym we współpracy z kompetentną szwalnią pochodzącą z Podkarpacia, która nie wykorzystuje taniej siły roboczej. Swoją drogą wiecie jak trudno znaleźć jest dobrą szwalnię, spełniającą wszystkie wymagania? Nie jest to łatwe zadanie, mi udało się to po około 3. miesiącach intensywnych poszukiwań. YANUSH to przede wszystkim jakość a nie ilość, nie chcę ubierać całego świata tylko, tą świadomą jego część. Czyli osoby:
- do których trafia wizja polskiej marki połączonej z ideą niesienia pomocy naszym podopiecznym i utożsamiają się z nią,
- lubią angażować się w podobne inicjatywy,
- cenią sobie polskie produkty i chętnie wspierają rodzimy rynek,
- kochają zwierzęta i chcieliby mieć własny wkład w rozwój fundacji a nosząc ubrania marki YANUSH okazywaliby poparcie dla tej idei,
- lubią produkty dobrej jakości,
Wiadomo też, że za tak wielkim projektem nie może i nie jest w stanie stać jedna osoba. Dlatego z czasem będę potrzebował pomocy. Kto wie, może to właśnie Ty któregoś dnia staniesz się częścią tego przedsięwzięcia?"

    Koszyk

    Twój koszyk jest pusty.

    Dokonaj swoich pierwszych zakupów